Niedawno skończyłam pisać artykuł o oporności bakterii na większość dostępnych obecnie antybiotyków. Jeśli zapytacie mnie, czy jestem zwolennikiem czy przeciwnikiem antybiotyków, odpowiem tak:

Antybiotyki są w dzisiejszych czasach potrzebne. Gdy odbywa się np. operacja, często są one niezbędne i wiele razy ratują życie. Istnieją też choroby, powodowane przez patogeny, które atakują osłabione organizmy. Bardzo często osoba zaniedbana, wygłodzona lub mająca inną chorobę nie jest w stanie walczyć dodatkowo z infekcją i umiera. W takiej sytuacji antybiotyki także się przydają.

Jednak jestem zdecydowanym przeciwnikiem nadużywania antybiotyków, stosowania ich przy każdej nawet najmniejszej infekcji. Nie zgadzam się z polityką polskich lekarzy, którzy usłyszą tylko trochę „mokry” oddech u dziecka i natychmiast wypisują receptę na silny lek. Uważam, że zdecydowana większość chorób, które nas dotykają, może być leczona metodami naturalnymi. Uważam też, że przepisywanie antybiotyków na byle katar jest nie tylko głupie, ale i niebezpieczne.

Okazuje się, że obecnie farmacja nie jest w stanie odpowiedzieć na powiększający się problem antybiotykooporności. W rozwoju jest 51 nowych antybiotyków (do ich zatwierdzenia jeszcze długa, wieloletnia droga) a obecne patogeny są coraz bardziej oporne i nie dają się zwalczać istniejącymi lekami. Gdyby jeszcze lekarze i pielęgniarki odpowiadały na ten problem wzmacnianiem odporności pacjenta po to, żeby mógł walczyć sam z infekcją, sytuacja nie byłaby aż tak tragiczna, ale nasz system jest jaki jest i antybiotyki będą podawane w przypadku zakażeń bakteryjnych. Dlatego takie zaniedbanie do jakiego dopuszczono jest karygodne.

UWAGA!

Jeśli bierzesz antybiotyki na każdą infekcję lub podajesz je dziecku, najzwyczajniej powiększasz grono bakterii opornych. Jak to się dzieje? Zabijasz te, które nie są oporne, a wśród nich zostaje kilka (które były w zdecydowanej mniejszości i się nie ujawniały), na które już ten antybiotyk nie działa. Ponieważ zrobiłeś im „miejsce” zabijając ich kolegów, one zaczynają bardzo szybko zajmować „puste pola” w twoim organizmie. Jeśli pewnego dnia okaże się, że musisz wziąć antybiotyk (bo operacja, prawdziwa infekcja bakteryjna, czy inny zabieg), okaże się, że on nie działa. Oprócz tego, że lekarz zacznie przepisywać kolejne antybiotyki (bo zazwyczaj lekarze strzelają – przecież skąd wiedzą, że antybiotyk zadziała?), które mają swoje efekty uboczne i zabiją resztę dobrego grona bakterii, które są częścią twojej odporności, to jeszcze może okazać się, że żaden antybiotyk nie jest ci już w stanie pomóc.

Dlatego, jeśli jesteś chory, upewnij się najpierw, czy to infekcja bakteryjna. I zastanów 3 razy, zanim weźmiesz antybiotyk bez odpowiedniej diagnostyki.

Zdanie to nie jest tylko moje. Obecnie nawet organizacje takie jak Światowa Organizacja Zdrowia, Komisja Europejska i inne wielkie i ważne siły rozpoczynają walkę z opornością antybiotykową. No… lepiej późno niż wcale.

Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda sytuacja antybiotykoodporności w Europie, zachęcam do skorzystania z tej strony: https://resistancemap.cddep.org/index.php

Znajdziesz na niej mapę, która pokazuje odsetek szczepów opornych w różnych krajach na świecie. Polska oczywiście wyróżnia się na tle Europy…. często niestety negatywnie….

przykład poniżej: odsetek szczepów A. baumannii opornych na aminoglikozydy:

Informacje zawarte w tym artykule służą wyłącznie celom informacyjnym i nie mogą zastąpić opinii specjalisty